馃摎O Licho, kt贸re nie mog艂o spa膰

Wzi臋艂am udzia艂 w konkursie Biedronki. Nie wygra艂am, ale dobrze si臋 bawi艂am, pisz膮c pierwsz膮 w swoim 偶yciu bajk臋. Mo偶e Wam si臋 spodoba? (-:



Licho od zawsze mieszka艂o w pi臋knym, starym lesie. Przyja藕ni艂o si臋 ze zwierz臋tami, kt贸re zamieszkiwa艂y las: z Dzikiem (to by艂 jego najlepszy przyjaciel), z Sow膮, z Sarn膮, Grubodziobem, Nied藕wiedziem, Lisem i Zaj膮cem. Licho bardzo szanowa艂o las i dba艂o o drzewa. Licho by艂o mi艂ym i pomocnym stworzeniem. Mia艂o sw贸j wygodny i przytulny dom w samym 艣rodku lasu. 

Niestety Licho nie mog艂o spa膰. Odpowiedzialni za ten stan rzeczy byli ludzie. Bowiem za ka偶dym razem, gdy kto艣 gdzie艣 na 艣wiecie m贸wi艂: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, Licho 鈥 le艣ne stworzenie 鈥 si臋 budzi艂o. A 偶e Ziemia si臋 kr臋ci, to zawsze w nocy znalaz艂 si臋 kto艣, kto obudzi艂 Licho. To by艂o bardzo denerwuj膮ce 鈥 ka偶dej nocy Licho k艂ad艂o si臋 spa膰 w swoim przytulnym domku i ka偶dej nocy budzi艂o si臋 鈥 i to wiele razy. Licho wi臋c by艂o najbardziej niewyspanym i najpracowitszym stworzeniem w lesie 鈥 bo co艣 musia艂o robi膰, kiedy nie mog艂o spa膰. W nocy Licho sadzi艂o ro艣liny, zbiera艂o patyki na gniazda dla ptak贸w, pilnowa艂o dzieci le艣nych stworze艅, kt贸re poluj膮 noc膮, a czasem wpada艂o te偶 na herbat臋 do Sowy.

W ci膮gu dnia Licho te偶 nie mia艂o wcale 艂atwo. Gdy jaki艣 cz艂owiek m贸wi艂: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, Licho zastyga艂o i puszcza艂o to, co akurat mia艂o w d艂oniach. Licho przesta艂o wi臋c pi膰 ze szklanek, bo zbyt cz臋sto je t艂uk艂o. Licho nie bra艂o na r臋ce dzieci zwierz膮t, bo zbyt cz臋sto przera偶eni rodzice musieli je 艂apa膰. Licho musia艂o bardzo uwa偶a膰, 偶eby zastyganiem nie zrobi膰 krzywdy sobie albo innym stworzeniom le艣nym.

Ludzie mieli te偶 inne powiedzenia. Stwierdzenie: 鈥瀙al licho鈥 powodowa艂o, 偶e Licho mia艂o osmalon膮 twarz, a czasem nawet i w艂osy. Osmalenie dzia艂o si臋 w okamgnieniu i by艂y w lesie zwierz臋ta, kt贸re jeszcze tego osmalenia nie zobaczy艂y na w艂asne oczy.

Kiedy ludzie m贸wili: 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥 albo 鈥瀕icho przywia艂o鈥, swoim s艂owami powodowali, 偶e w domu Licho zjawia艂y si臋 dziwne przedmioty. Potem uprzejme Licho na sw贸j koszt musia艂o odsy艂a膰 przedmioty w艂a艣cicielom. A poczta w lesie dzia艂a艂a raz w tygodniu i le艣ni listonosze za偶膮dali podwy偶ek z powodu gabaryt贸w paczek wysy艂anych przez Licho.

Gdy kto艣 powiedzia艂 o jakim艣 cz艂owieku, 偶e gdzie艣 go licho niesie, w lesie pojawiali si臋 przypadkowi ludzie. I czasem trzeba ich by艂o nakarmi膰 albo przyodzia膰 (na szcz臋艣cie po powrocie do siebie nic nie pami臋tali).

Powiedzenie 鈥瀕icho wie鈥 sprawia艂o, 偶e w g艂owie Licho gromadzi艂a si臋 chaotycznie wiedza z ka偶dej dziedziny. I potem Licho mia艂o b贸le g艂owy. 

Z powodu tej przypad艂o艣ci Licho by艂o bardzo smutne i zm臋czone. Bo nie by艂o dnia, 偶eby Licho nie zastyg艂o, nie upu艣ci艂o czego艣, nie mia艂o osmalonej twarzy, dodatkowego przedmiotu w domu albo cz艂owieka do wyprowadzenia z lasu. O wiedzy nieuporz膮dkowanej nawet nie wspominamy (dobrze, 偶e w lesie mieszka艂a m膮dra Sowa i Licho zawsze mog艂o j膮 zapyta膰, jak si臋 rzeczy maj膮).

Po jakim艣 czasie Licho przesta艂o ju偶 marzy膰, 偶e za艣nie d艂ugim zimowym snem jak nied藕wiadki. Licho chcia艂o po prostu zasn膮膰 ka偶dego dnia wieczorem i obudzi膰 si臋 rano, jak prawie ka偶de inne zwierz臋 w lesie. Z tymi dziennymi problemami Licho sobie jako艣 radzi艂o. W ko艅cu mo偶na si臋 nauczy膰 pi膰 z papierowych kubk贸w i unika膰 sytuacji gro偶膮cych upuszczeniem czego艣. Do osmalonej twarzy te偶 mo偶na przywykn膮膰, niekt贸re zwierz臋ta nawet my艣la艂y, 偶e to taka uroda Licho. Problem paczek mo偶na jako艣 rozwi膮za膰. Zb艂膮kanym ludziom przygotuje si臋 pakiety powitalno-po偶egnalne i jako艣 to b臋dzie. A wiedza nie by艂a taka z艂a, w sumie ca艂kiem dobrze jest zna膰 poj臋cia: eksplikacja[1], konterfekt[2] czy trywialny[3]. Najgorzej by艂o noc膮, gdy s艂owa: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 budzi艂y Licho ze snu. Ka偶dego dnia. I wielokrotnie.

Zwierz臋ta mieszkaj膮ce w lesie pr贸bowa艂y jako艣 Licho poratowa膰, pom贸c mu, bo bardzo je lubi艂y. Licho by艂o naprawd臋 mi艂ym i pomocnym le艣nym stworzeniem.

Sarna poradzi艂a, 偶eby Licho by艂o szybsze od s艂贸w: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 i biega艂o po lesie. Zaoferowa艂a si臋 nawet, 偶e nauczy Licho bardzo szybko biega膰. Treningi trwa艂y kilka miesi臋cy i by艂y przerywane atrakcjami z powodu powiedzonek ludzkich (zastyganie, osmalenie czy wyprowadzanie zb艂膮kanych ludzi z lasu). Dzi臋ki radzie Sarny Licho wygra艂o le艣ny maraton. Problem z zasypianiem jednak pozosta艂. Zreszt膮, w trakcie trening贸w Licho zacz臋艂o si臋 zastanawia膰, jak mia艂oby spa膰, biegaj膮c po lesie. To chyba by艂oby zbyt trudne.

Nied藕wied藕 poradzi艂, 偶eby Licho zbudowa艂o gawr臋 i w niej zamieszka艂o. Argumentacja Nied藕wiedzia by艂a taka, 偶e mo偶e s艂owa nie przenikn膮 tak g艂臋boko, a jak wiadomo gawra Nied藕wiedzia jest zawsze miejscem niedost臋pnym i ukrytym. Licho postanowi艂o spr贸bowa膰 i z pomoc膮 Nied藕wiedzi (naprawd臋 艣wietnie t艂umaczy艂y, jak zbudowa膰 tak膮 kryj贸wk臋 i by艂y bardzo wyrozumia艂e, gdy Licho zastyga艂o albo musia艂o wyprowadzi膰 z lasu jakiego艣 zb艂膮kanego cz艂owieka) w lesie powsta艂o kilka nowych gawr. Po wypr贸bowaniu ka偶dej z nich Licho ze smutkiem stwierdzi艂o, 偶e s艂owa ludzi jednak do kryj贸wek nied藕wiedzi bez problemu docieraj膮. Ale z budowy gawr by艂a dodatkowa korzy艣膰 鈥 Licho przyczyni艂o si臋 do zwi臋kszenia populacji Nied藕wiedzi, bo zbudowana gawra to ju偶 zawsze co艣, ca艂kiem dobry pocz膮tek na za艂o偶enie rodziny. 

Sowa zaproponowa艂a kampani臋 z has艂em 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥. Mia艂a ca艂kiem dobry plan promocji has艂a w艣r贸d ludzi 鈥 chcia艂a wykorzysta膰 spadaj膮ce li艣cie z drzew i 艣ciekaj膮c膮 偶ywic臋 jako atrament. Ptaki w臋drowne mia艂y wzi膮膰 na siebie zadanie dostarczenia list贸w do r贸偶nych kraj贸w. Prace nad kampani膮 zaj臋艂y prawie rok 鈥 li艣cie spad艂y na jesie艅, 偶ywica pojawi艂a si臋 wiosn膮. W mi臋dzyczasie sowa opracowa艂a komunikat marketingowy we wszystkich podstawowych ludzkich j臋zykach. Wszystkie zwierz臋ta zaanga偶owa艂y si臋 w pisanie hase艂 na li艣ciach (Licho pomaga艂o, jak mog艂o 鈥 zbiera艂o li艣cie, 偶ywic臋, ale hase艂 nie pisa艂o, bo zbyt cz臋sto zastyga艂o w trakcie tej pracy). Ptaki w臋drowne zgodzi艂y si臋 pom贸c, wi臋c od wiosny do jesieni wraz z ich w臋dr贸wkami listy spada艂y na Miasta. Niestety, cho膰 Licho wyda艂o bardzo du偶o le艣nych pieni臋dzy, has艂o: 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥 w艣r贸d ludzi si臋 przyj臋艂o. Zreszt膮, powiedzenie 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥 te偶 by艂o dosy膰 ryzykowne, bo gdy jaki艣 cz艂owiek je wypowiada艂, wtedy Licho zasypia艂o bez ostrze偶enia na kilka minut. Ale cz臋stotliwo艣膰 u偶ycia tego has艂a przez ludzi by艂a bardzo, bardzo niewielka.

Wiewi贸rka twierdzi艂a uparcie, 偶e wysoko w koronach drzew nie s艂ycha膰 s艂贸w ludzi 鈥 sp臋dza艂a tam ca艂e dnie i cieszy艂a si臋 cisz膮 oraz 艣piewem ptak贸w. Zaproponowa艂a, 偶e zabierze Licho bardzo wysoko i mo偶e tam w jakim艣 ptasim gnie藕dzie Licho sobie po艣pi. Pomys艂 wydawa艂 si臋 prosty, tani i 艂atwy w realizacji. Niestety, przy pierwszej pr贸bie wdrapania si臋 wysoko do jakiego艣 gniazda Licho spad艂o ze stuletniego d臋bu. Zwierz臋ta podejrzewa艂y, 偶e Licho spad艂o, bo zn贸w kto艣 na 艣wiecie powiedzia艂: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 i biedne Licho zastyg艂o w trakcie wspinaczki. Dobrze, 偶e na dole by艂 ca艂y dywan mchu i Licho si臋 nawet nie poobija艂o.  

Grubodzi贸b mia艂 pomys艂, 偶eby Licho nauczy艂o si臋 lata膰, bo w powietrzu wiatr rozwiewa s艂owa. Wtedy 偶aden zwrot: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, 鈥瀙al licho鈥, 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥, 鈥瀕icho przywia艂o鈥 czy 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥 nie b臋dzie dociera膰 do lasu, a tym samym nie spowoduje 偶adnych problem贸w u Licho. Grubodzi贸b przekonywa艂 Licho, 偶e mo偶na spa膰 w locie, 偶e to nie jest trudne. Licho wiedzia艂o, 偶e mo偶e Ptaki potrafi膮 robi膰 sobie takie bardzo kr贸tkie drzemki, ale w jego przypadku kr贸tkie drzemki nie s膮 rozwi膮zaniem (tak samo Licho mog艂o spa膰 w swoim przytulnym domu w 艣rodku lasu). No i Licho nie umia艂o samo lata膰. Potrzebne wi臋c by艂o wsparcie techniki. Kilka tygodni g艂臋bokich analiz i przemy艣le艅 (przerywanych atrakcjami z powodu powiedzonek ludzkich i efekt贸w w postaci zastygania, osmalenia, odsy艂ania przedmiot贸w czy wyprowadzania zb艂膮kanych ludzi z lasu) przynios艂o rezultat 鈥 Licho wraz z le艣nymi przyjaci贸艂mi zbudowa艂o samolot. Ci臋偶kie prace przy samolocie wykonywa艂 Dzik z Nied藕wiedziem. Sarna by艂a odpowiedzialna za wyposa偶enie. Zaj膮c dostarcza艂 zaopatrzenie pracownikom: 艣wie偶a 藕r贸dlana woda oraz marchewki. Grubodzi贸b kontrolowa艂 budow臋 kad艂uba (mia艂 jak najbardziej przypomina膰 kszta艂t ptaka). Sowa nie mia艂a konkretnego zadania, ale w zale偶no艣ci od potrzeb pomaga艂a temu, kto pomocy potrzebowa艂.

Po zako艅czonej budowie samolotu rozpocz臋艂y si臋 poszukiwania pilota. Od pocz膮tku wiadomo by艂o, 偶e skoro Licho ma spa膰, to prowadzi膰 nie mo偶e. Na ochotnika zg艂osi艂 si臋 Nied藕wied藕. Okaza艂o si臋, 偶e wa偶y wi臋cej ni偶 samolot i nawet si臋 do niego nie zmie艣ci. Tak samo pilotem nie mog艂a zosta膰 Sarna. Dzik te偶 zrezygnowa艂. Grubodzi贸b jako艣 nie bardzo potrafi艂 skrzyd艂ami uchwyci膰 ster. Zaj膮c powiedzia艂, 偶e ma l臋k wysoko艣ci. I wtedy pojawi艂 si臋 Lis (wcze艣niej wyje偶d偶a艂 do pracy za granic臋 Lasu). Lis szybko zorientowa艂 si臋 w sytuacji, a 偶e nie mia艂 jeszcze swojego pomys艂u, to postanowi艂 pom贸c w realizacji pomys艂u Grubodzioba. Lot odby艂 si臋 p贸藕nym popo艂udniem w pi膮tek (zauwa偶ono bowiem, 偶e w weekendy ludzie s膮 mniej aktywni ze swoimi powiedzonkami). Lis by艂 zachwycony prowadzeniem samolotu, samym lotem i pi臋knymi widokami (zach贸d s艂o艅ca nad koronami drzew), Licho troch臋 mniej. Bo okaza艂o si臋, 偶e i w powietrzu s艂ycha膰 s艂owa ludzi. I najd艂u偶szy sen trwa艂 godzin臋. Po powrocie na ziemi臋, Licho podzi臋kowa艂o Lisowi i posz艂o do siebie. Samolot ostatecznie zacz膮艂 s艂u偶y膰 do patrolowania nieba nad Lasem i przewo偶enia do Miasta ci臋偶kich paczek (paczki by艂y wynikiem dzia艂ania powiedzonek 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥 albo 鈥瀕icho przywia艂o鈥 i zjawiania si臋 w domu Licho przypadkowych przedmiot贸w). Pilotem zosta艂 Lis, kt贸ry dzi臋ki temu przesta艂 wyje偶d偶a膰 do pracy za granic臋 Lasu.

Pozosta艂e zwierz臋ta nie mia艂y chwilowo 偶adnych pomys艂贸w, jak pom贸c Licho i przynajmniej zapewni膰 mu d艂ugi nocny odpoczynek. I tak mija艂y dni. Licho spa艂o kr贸tko albo wcale, w ci膮gu dnia by艂o zaj臋te atrakcjami w postaci wysy艂ania paczek (Lis by艂 zachwycony, 偶e mia艂 dodatkow膮 prac臋 i w g艂臋bi Lisiego serca wcale nie chcia艂, 偶eby Licho rozwi膮za艂o sw贸j problem 鈥 bo wtedy on b臋dzie mia艂 mniej lot贸w i mniej pracy) i odprowadzania ludzi na skraj Lasu. Cz臋sto my艂o te偶 osmalon膮 buzi臋. A poza tym stara艂o si臋 wci膮偶 by膰 mi艂e i pomocne dla zwierz膮t zamieszkuj膮cych Las.

Pewnego dnia Zaj膮c zapyta艂 Licho i Sow臋, czy s艂贸w 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 nie da si臋 zje艣膰. Taki pomys艂 przyszed艂 mu do g艂owy, kiedy chrupa艂 艣wie偶膮 wiosenn膮 marchewk臋. Sowa i Licho nie wiedzieli, co odpowiedzie膰 na pytanie Zaj膮ca. Zaj膮c przekonywa艂, 偶e ten pomys艂 mo偶e by膰 ca艂kiem dobry i powiedzia艂, 偶e mo偶e si臋 tym zaj膮膰. Ale po pierwszej pr贸bie zjedzenia kartki z napisem: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 zrezygnowa艂 z tego pomys艂u. Papier to nie marchewka i Zaj膮c troch臋 si臋 przeliczy艂 ze swoimi mo偶liwo艣ciami. Zreszt膮, nikt w Lesie nie wiedzia艂, gdzie na 艣wiecie s膮 zapisane oryginalne s艂owa: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 (a tylko zjedzenie orygina艂u mia艂o wed艂ug Sowy jakie艣 szanse powodzenia). 

Dzik najd艂u偶ej nie mia艂 pomys艂u, jak rozwi膮za膰 problem Licho. Ale by艂 najlepszym przyjacielem, wi臋c postanowi艂 ustali膰, kiedy ludzie wypowiadaj膮 s艂owa 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, 鈥瀙al licho鈥, 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥 albo 鈥瀕icho przywia艂o鈥, 鈥瀕icho niesie鈥 i 鈥瀕icho wie鈥. Szukaj膮c 偶o艂臋dzi, przemy艣la艂 sobie, 偶e gdyby tak ustali膰 przyczyn臋, to mo偶e uda艂oby si臋 oduczy膰 ludzi tych powiedzonek. A do tej pory nikt w Lesie nie zastanowi艂 si臋, dlaczego ludzie maj膮 taki wachlarz zwrot贸w z imieniem Licho.

Dzik po cichu opu艣ci艂 wi臋c Las (nie chcia艂, 偶eby Licho po raz kolejny si臋 rozczarowa艂o) i uda艂 si臋 do najbli偶szego Miasta. Wycieczka trwa艂a kilka dni i by艂a bardzo pouczaj膮ca. W mie艣cie Dzik obserwowa艂 z ukrycia ludzi i ich zachowanie. Do艣膰 szybko odkry艂, 偶e s艂owa o lichu zawsze s膮 wypowiadane w negatywnym kontek艣cie. Ludzie cz臋sto byli przy tym zdenerwowani, co艣 robili i co艣 im nie wychodzi艂o. Czasem te偶 kto艣 chcia艂 co艣 od nich, na zrobienie czego wcale nie mieli ochoty. U偶ywali te偶 licho jak zakl臋cia, gdy czego艣 si臋 bali albo nie chcieli, 偶eby ich spotka艂o nieszcz臋艣cie. W poszukiwaniu wiedzy o powiedzonkach Dzik zaw臋drowa艂 do biblioteki i tam 鈥 w bardzo starej ksi膮偶ce przys艂贸w i powiedzonek 鈥 odkry艂 jeszcze inne, o kt贸rych ludzie zapomnieli (i lepiej im o nich nie przypomina膰): 鈥瀦艂y jak licho鈥 oraz 鈥瀖ie膰 czego艣 do licha i troch臋鈥 鈥瀦艂ego licho nie bierze鈥.

Zw艂aszcza powiedzenie 鈥瀦艂y jak licho鈥 nie spodoba艂o si臋 Dzikowi. Licho to takie sympatyczne stworzenie, a tu takie co艣. Dobrze, 偶e nikt ju偶 tak nie m贸wi.

Przemy艣lenia Dzika o problemie przyjaciela przerwa艂o fascynuj膮ce odkrycie. Dzik odkry艂 bowiem, 偶e w mie艣cie ludzie nosz膮 jedzenie w bia艂ych workach i 偶e na jego widok zostawiaj膮 te worki, bardzo szybko uciekaj膮c. Zajrza艂 wi臋c do pierwszego worka i z ciekawo艣ci spr贸bowa艂 zawarto艣ci鈥 ziemniaki, jaka艣 w臋dlina, marchewka. Zajrza艂 do kolejnego worka 鈥 ser 偶贸艂ty, cebula, banany. Trzeci worek鈥

Dzik z 偶alem zostawi艂 kolejny interesuj膮cy bia艂y worek (zapewne by艂o tam co艣 baardzo smacznego) i postanowi艂 wraca膰 do lasu. W ko艅cu jego przyjaciel Licho nie 艣pi.

Droga do Lasu up艂yn臋艂a mu na g艂臋bokich przemy艣leniach, co te偶 kry艂o si臋 w trzecim, czwartym i pi膮tym worku. I jakby to zrobi膰, 偶eby jeszcze kiedy艣 spr贸bowa膰 tych banan贸w鈥 i ziemniak贸w鈥

Od razu po powrocie do Lasu Dzik w tajemnicy przed Licho poszed艂 do Sowy. Powiedzia艂, 偶e by艂 w mie艣cie, obserwowa艂 z ukrycia ludzi i ich zachowanie. Zauwa偶y艂, 偶e m贸wi膮c o lichu, ludzie byli przy tym zdenerwowani, co艣 robili i co艣 im nie wychodzi艂o. Czasem te偶 kto艣 chcia艂, 偶eby zrobili co艣, na co wcale nie mieli ochoty. U偶ywali te偶 licho jak zakl臋cia, gdy czego艣 si臋 bali albo nie chcieli, 偶eby ich spotka艂o nieszcz臋艣cie. Dzik powiedzia艂 te偶, 偶e w bardzo starej ksi膮偶ce przys艂贸w i powiedzonek odkry艂 jeszcze inne powiedzenia, o kt贸rych ludzie na szcz臋艣cie chyba zapomnieli: 鈥瀦艂y jak licho鈥 oraz 鈥瀖ie膰 czego艣 do licha i troch臋鈥 鈥瀦艂ego licho nie bierze鈥. Dzik opowiedzia艂 Sowie wszystko, tylko nie histori臋 z bia艂ymi workami pe艂nymi jedzenia (jako艣 czu艂, 偶e Sowa nie zrozumia艂aby jego fascynacji). Wsp贸lnie uradzili, 偶e rozwi膮zaniem problem贸w Licho b臋dzie zmiana imienia.

Dzik podrepta艂 wi臋c do Licho i powiedzia艂 o swoim odkryciu przyjacielowi 鈥 zmiana imienia wydawa艂a si臋 rozs膮dn膮 i jedyn膮 s艂uszn膮 drog膮 (o istnieniu bia艂ych fascynuj膮cych work贸w z jedzeniem i uciekaniu ludzi dzik postanowi艂 na razie nie m贸wi膰). Dla Licho nie by艂a to 艂atwa do zaakceptowania propozycja. Nie odpowiedzia艂 Dzikowi od razu, postanowi艂 da膰 sobie czas na przemy艣lenie.

Nast臋pnego dnia Licho i Dzik razem poszli do Sowy (w trakcie tej wycieczki Licho 3 razy zastyg艂o, 2 razy si臋 osmali艂o, a w domu Licho pojawi艂y si臋 3 dodatkowe przedmioty), kt贸ra by艂a najm膮drzejsza i najstarsza ca艂ym lesie. Zapytali, co trzeba zrobi膰, 偶eby zmieni膰 imi臋. 

Sowa poda艂a im klika bardzo zawi艂ych przepis贸w, po czym stwierdzi艂a, 偶e w艂a艣ciwie, skoro to ludzie s膮 winni problem贸w, to kto艣 z nich musi wpisa膰 nowe imi臋 Licho. I 偶e to powinno zadzia艂a膰.

Licho nigdy nie opuszcza艂o Lasu, nie licz膮c podniebnych wycieczek samolotem. Od zawsze mieszka艂o w swoim pi臋knym przytulnym domu. Wizja p贸j艣cia do Miasta by艂a przera偶aj膮ca. Kilka tygodni Licho rozmy艣la艂o o pomy艣le zmiany imienia. Du偶o rozmawia艂o z Grubodziobem, kt贸ry przecie偶 fruwa po 艣wiecie, z Lisem, kt贸ry przecie偶 wyje偶d偶a艂 do pracy za granic臋 Lasu. W nocy cz臋sto odwiedza艂o Sow臋 na herbatk臋 i rozmow臋 o mie艣cie, o zmianie imienia i ewentualnych konsekwencjach (a co je艣li to nic nie da? Wraca膰 i zmienia膰 imi臋 ponownie? Jakie imi臋 wybra膰? A je艣li ludzie maj膮 powiedzonka te偶 z tym nowym imieniem?). No i du偶o rozmawia艂o z Dzikiem, kt贸ry Miasto (a w domy艣le bia艂e worki pe艂ne jedzenia) zachwala艂 ka偶dego dnia.

W ko艅cu Licho podj臋艂o decyzj臋 鈥 p贸jdzie do Miasta, znajdzie jakiego艣 mi艂ego cz艂owieka i poprosi o nowe imi臋. Licho wzi臋艂o wi臋c kartk臋 (zostawi艂o sobie kartk臋 z zeszytu, kt贸ry przypadkowo zjawi艂 si臋 w jego domu), d艂ugopis (taki, kt贸rego nie da si臋 wymaza膰, w kolorze czarnym 鈥 te偶 prezent od ludzi m贸wi膮cych 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥 albo 鈥瀕icho przywia艂o鈥) i posz艂o do Miasta. Dzik oczywi艣cie poszed艂 z nim, 偶eby wesprze膰 przyjaciela i w nadziei na rozwi膮zanie problemu oraz na bia艂e worki pe艂ne pysznego jedzenia. 

Przy drodze do Miasta siedzia艂 cz艂owiek i wpatrywa艂 si臋 w zach贸d s艂o艅ca. 

鈥 Dzie艅 dobry 鈥 powiedzia艂o cicho Licho.

鈥 Dzie艅 dobry 鈥 odpowiedzia艂 starszy cz艂owiek, uwa偶nie przygl膮daj膮c si臋 le艣nemu stworzeniu i z lekk膮 obaw膮 patrz膮c na Dzika.

鈥 Mam na imi臋 Licho. Czy m贸g艂by Pan napisa膰 mi na kartce nowe imi臋? 

鈥 A dlaczego chcesz mie膰 nowe imi臋?

Wtedy Licho opowiedzia艂o swoj膮 histori臋. [Spr贸buj j膮 opowiedzie膰 swoimi s艂owami, je艣li nie pami臋tasz, poni偶ej jest ta opowie艣膰]

[Licho powiedzia艂o o tym, 偶e mieszka od zawsze w pi臋knym, starym lesie. 呕e przyja藕ni si臋 ze zwierz臋tami, kt贸re zamieszkuj膮 las: z Dzikiem, z Sow膮, z Sarn膮, Grubodziobem, Nied藕wiedziem, Lisem i Zaj膮cem. I 偶e Licho nie mo偶e spa膰, a odpowiedzialni za ten stan rzeczy s膮 ludzie. Bo za ka偶dym razem, gdy kto艣 gdzie艣 na 艣wiecie m贸wi艂: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, Licho 鈥 le艣ne stworzenie 鈥 si臋 budzi艂o. A 偶e Ziemia si臋 kr臋ci, to zawsze  w nocy znalaz艂 si臋 kto艣, kto obudzi艂 Licho.

Licho opowiedzia艂o te偶, 偶e gdy jaki艣 cz艂owiek m贸wi艂: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 w ci膮gu dnia, to wtedy Licho zastyga艂o i puszcza艂o to, co akurat mia艂o w d艂oniach.

Dzik doda艂,  偶e ludzie mieli te偶 inne powiedzenia. Stwierdzenie: 鈥瀙al licho鈥 powodowa艂o, 偶e Licho mia艂o osmalon膮 twarz, a czasem nawet i w艂osy.

Kiedy ludzie m贸wili: 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥 albo 鈥瀕icho przywia艂o鈥, swoim s艂owami powodowali, 偶e w domu Licho zjawia艂y si臋 dziwne przedmioty.

Gdy kto艣 powiedzia艂 o jakim艣 cz艂owieku, 偶e gdzie艣 go licho niesie, w Lesie pojawiali si臋 przypadkowi ludzie.

Powiedzenie 鈥瀕icho wie鈥 sprawia艂o, 偶e w g艂owie Licho gromadzi艂a si臋 chaotycznie wiedza z ka偶dej dziedziny.

Z tymi dziennymi problemami Licho sobie jako艣 radzi艂o. Najgorzej by艂o noc膮, gdy s艂owa: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥 budzi艂y Licho ze snu. Ka偶dego dnia. I to wielokrotnie.

Potem Licho opowiedzia艂o o pr贸bach rozwi膮zania problemu 鈥 o maratonie, gawrze, kampanii 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥, wchodzeniu na drzewa, lataniu czy nawet pr贸bie zjedzenia s艂贸w 鈥瀕icho nie 艣pi鈥.

Dzik doda艂, 偶e poszed艂 do Miasta i zaobserwowa艂, kiedy ludzie u偶ywaj膮 powiedzonek z licho. I 偶e po wielu miesi膮cach razem z Sow膮 uznali zmian臋 imienia za jedyne dobre rozwi膮zanie.]

Cz艂owiek wys艂ucha艂 ca艂ej opowie艣ci, przyjrza艂 si臋 uwa偶nie Licho i Dzikowi i stwierdzi艂, 偶e zmiana imienia nie jest konieczna. Ale problem Licho nale偶y rozwi膮za膰.

鈥 Poczekajcie tu na mnie.

Wr贸ci艂 do domu, wzi膮艂 z p贸艂ki swoje najlepsze d藕wi臋koszczelne s艂uchawki i przyni贸s艂 je Licho.

鈥 Prosz臋, za艂贸偶 je.

Potem cz艂owiek powiedzia艂 po kolei wszystkie powiedzonka z lichem: 鈥瀕icho nie 艣pi鈥, 鈥瀙al licho鈥, 鈥瀕icho wzi臋艂o鈥, 鈥瀌o licha鈥, 鈥瀕icho przywia艂o鈥, 鈥瀕icho niesie鈥, 鈥瀕icho wie鈥, 鈥瀗ie budzi膰 licha鈥, 鈥瀦艂y jak licho鈥, 鈥瀖ie膰 czego艣 do licha i troch臋鈥 i 鈥瀦艂ego licho nie bierze鈥.

Licho sta艂o i patrzy艂o na cz艂owieka, ale nie s艂ysza艂o s艂贸w. I wiecie co? Nic si臋 nie wydarzy艂o. Licho nie zastyg艂o, nie osmali艂o sobie twarzy, w Lesie nie pojawili si臋 przypadkowi ludzie, a w domu Licho nie znalaz艂y si臋 dodatkowe przedmioty. Licho nadal si臋 u艣miecha艂o, bo nie bola艂a je g艂owa od nadmiaru nieuporz膮dkowanej wiedzy.

Cz艂owiek 艣ci膮gn膮艂 Licho d藕wi臋koszczelne s艂uchawki i powiedzia艂:

鈥 Je艣li chcesz spa膰 lub masz do wykonania jak膮艣 prac臋 i boisz si臋 zastygn膮膰, za艂贸偶 zawsze te s艂uchawki. Przed chwil膮 wypowiedzia艂em wszystkie powiedzenia z lichem i nie wydarzy艂o si臋 nic, nie zastyg艂e艣, nie jeste艣 osmalony ani z艂y.

Licho podzi臋kowa艂o cz艂owiekowi serdecznie i wr贸ci艂o w podskokach do Lasu.

Od tej chwili jego problemy z zasypianiem przesta艂y istnie膰. Sen by艂 wspania艂ym elementem 偶ycia, tak samo jak bieganie, chodzenie po drzewach, latanie czy przytulanie ma艂ych zwierz膮tek. Noszenie d藕wi臋koszczelnych s艂uchawek by艂o drobiazgiem w por贸wnaniu z wcze艣niejszymi niedogodno艣ciami.

W艂a艣ciwie pozosta艂 tylko jeden k艂opot – najlepszy przyjaciel Dzik cz臋sto gdzie艣 znika艂 i wraca艂 z bia艂ymi pustymi workami do Lasu…

Wyja艣nienie powiedzonek z licho

鈥瀕icho nie 艣pi鈥 鈥 co艣 z艂ego si臋 wydarzy, wi臋c nale偶y uwa偶a膰 i by膰 ostro偶nym.

鈥瀙al licho鈥 鈥 wszystko jedno

鈥瀕icho wzi臋艂o鈥 鈥 co艣 zgin臋艂o, przepad艂o; kto艣 odszed艂, znikn膮艂

鈥瀌o licha鈥 鈥 zwrot wyra偶aj膮cy z艂o艣膰, gniew lub zniecierpliwienie

鈥瀕icho przywia艂o鈥 鈥 kto艣 niespodziewanie si臋 gdzie艣 znalaz艂

鈥瀕icho niesie鈥- wyra偶enie przez m贸wi膮cego niezadowolenia, 偶e dana osoba nadchodzi lub zaczyna si臋 znajdowa膰 w okre艣lonym miejscu

鈥瀕icho wie鈥 鈥 nie wiadomo

鈥瀗ie budzi膰 licha鈥 鈥 nie prowokowa膰 nieszcz臋艣cia

鈥瀦艂y jak licho鈥 鈥 bardzo z艂y

鈥瀖ie膰 czego艣 do licha i troch臋鈥 鈥 mie膰 czego艣 bardzo du偶o

鈥瀦艂ego licho nie bierze鈥 鈥 z艂ych ludzi nie spotka krzywda


[1] Obja艣nienie wyrazu lub zdania

[2] Portret, wizerunek, podobizna

[3] Pospolity, banalny, oczywisty, niewyszukany.



0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes