馃摎Historia jednego sokolego gniazda

Przez kilka tygodni obserwowa艂am sokole gniazda na stronie http://peregrinus.pl/pl/ – i w艂a艣nie w taki spos贸b powsta艂a bajka.

*) Je艣li pytanie jest uj臋te mi臋dzy dwoma my艣lnikami (np. 鈥 Czy wiesz co艣 o soko艂ach? 鈥) to jest oznaczenie pytania, kt贸re rodzic mo偶e zada膰 dziecku, 偶eby pozna膰 jego my艣li i uczucia. Warto przerwa膰 w tym miejscu bajk臋 i porozmawia膰 chwil臋 z dzieckiem (chyba 偶e zasypia).

Bryza urodzi艂a si臋 w 2012 roku w Niemczech na drzewie. W tym samym roku przeprowadzi艂a si臋 do Gdyni. Bryza jest sokolic膮. 鈥 Czy wiesz co艣 o soko艂ach? 鈥 *)

Kiedy Bryza zamieszka艂a w Gdyni, bardzo jej si臋 tu spodoba艂o 鈥 nowoczesne miasto nad morzem, du偶o jedzenia i 艣wie偶e powietrze. Znalaz艂a wysoki komin, na kt贸rym mo偶na by艂o wygodnie usi膮艣膰 鈥 i to by艂o jej codzienne miejsce odpoczynku. Kominem wcze艣niej interesowali si臋 te偶 ludzie. Kiedy艣, jeszcze zanim pojawi艂a si臋 Bryza, zbudowali na kominie du偶e i 艂adne gniazdo 鈥 z my艣l膮 o soko艂ach. To gniazdo by艂o bardzo wysoko 鈥 80 metr贸w nad ziemi膮.  

Bryza z ciekawo艣ci zajrza艂a kilka razy do tego gniazda. W 艣rodku by艂o ca艂kiem przyjemne 鈥 czysto, ciep艂o i przestronnie.

– Mo偶e kiedy艣 gniazdo si臋 przyda, mo偶e za艂o偶臋 rodzin臋 鈥 pomy艣la艂a 鈥 chocia偶鈥 Nie jest 艂atwo znale藕膰 m臋偶a-soko艂a. Czasem trzeba bardzo d艂ugo czeka膰. (Musisz wiedzie膰, 偶e soko艂贸w jest w Polsce bardzo, bardzo ma艂o, bo to jest gatunek zagro偶ony wygini臋ciem. Kiedy艣 soko艂贸w by艂o du偶o, ale ludzie zanieczyszczali 艣rodowisko i przez to wykluwa艂o si臋 coraz mniej soko艂贸w).

Bryza nie zamieszka艂a w gnie藕dzie, ale dalej lubi艂a przebywa膰 na tym kominie. Mia艂a st膮d pi臋kny widok na okolic臋. Przyzwyczai艂a si臋 do komina, do okolicy, przywyk艂a do zimna, wilgoci i morskich wiatr贸w. Ka偶dego dnia szuka艂a po偶ywienia, zwiedza艂a okolic臋 i radowa艂a si臋 pi臋kn膮 pogod膮 (tam wysoko, gdzie fruwa艂a Bryza, jest naprawd臋 pi臋knie). 鈥 Czy Ty te偶 masz swoje przyzwyczajenia? A jakie? 鈥

W 2013 roku w okolicach komina pojawi艂 si臋 nieznany sok贸艂. Bryza siedzia艂a wtedy na kominie i obserwowa艂a okolic臋. Serce zabi艂o jej szybciej 鈥 pierwszy nowy sok贸艂 w jej okolicy! Do tej pory mieszka艂a w Gdyni sama. Na pocz膮tku znajomo艣ci z nowym soko艂em nie by艂o 艂atwo.

– Cze艣膰 鈥 powiedzia艂a Bryza do nieznajomego soko艂a.

Sok贸艂 spojrza艂 na Bryz臋 i odlecia艂.

– No trudno 鈥 pomy艣la艂a ze smutkiem Bryza.

To by艂a kr贸tka znajomo艣膰. 鈥 Czy Tobie te偶 zdarza si臋 pozna膰 jakie艣 dziecko, kt贸re nie chce z Tob膮 rozmawia膰? Co wtedy robisz? 鈥

Sok贸艂 wr贸ci艂 za kilka dni i jak gdyby nigdy nic zaproponowa艂 Bryzie wsp贸lny posi艂ek na kominie. Bryza uzna艂a, 偶e znajomo艣膰 trzeba zacz膮膰 od przedstawienia si臋.

– Mam na imi臋 Bryza.

– A ja 5 PT 鈥 odpowiedzia艂.

-Mhm, ciekawe imi臋. Sk膮d jeste艣 5 PT?

– Urodzi艂em si臋 w 2010 roku pod Wroc艂awiem.

– O, czy to 艂adne miasto? Nigdy tam nie by艂am 鈥 Bryza pr贸bowa艂a podtrzyma膰 rozmow臋.

– Bardzo 艂adne. I bardzo du偶e.

– A mieszka tam du偶o soko艂贸w?

– Na pewno jest o jednego mniej, bo ja si臋 ju偶 wyprowadzi艂em 鈥 za偶artowa艂 sok贸艂.

– A dok膮d si臋 wyprowadzi艂e艣, 5 PT?

– Nie wiem jeszcze. To zale偶y, jak si臋 potoczy historia 鈥 powiedzia艂 5 PT. I zamilk艂.

Bryza nie wiedzia艂a, o co dalej pyta膰, wi臋c zaj臋艂a si臋 jedzeniem. Nie by艂o 艂atwo rozmawia膰 z 5 PT. Ale mi臋so przyniesione przez niego na kolacj臋, by艂o naprawd臋 pyszne. Czy wiesz, co jedz膮 soko艂y? 鈥  [Soko艂y 偶ywi膮 si臋 innymi ptakami, poluj膮 g艂贸wnie na go艂臋bie, drozdy, mewy, kaczki, wrony i szpaki.]

Kolejne dni wygl膮da艂y podobnie: 5 PT przylatywa艂 w okolice komina, soko艂y rozmawia艂y, jad艂y razem, fruwa艂y razem. Bryza pokazywa艂a 5 PT okolic臋, miejsca do odpoczywania, polowania. Soko艂y wybra艂y si臋 na wycieczki do Gda艅ska, Sopotu, Rumii, Redy i Wejherowa. Jednego pi臋knego dnia pofrun臋艂y te偶 zobaczy膰 Kaszuby, w ko艅cu to nie tak daleko, jak si臋 leci z pr臋dko艣ci膮 100-105 km/h.

Dzie艅 na Kaszubach by艂 wyj膮tkowy, nie tylko dlatego, 偶e krajobrazy by艂y zachwycaj膮ce, powietrze czyste, a jedzenie przepyszne. Bo to w艂a艣nie tam w ko艅cu sok贸艂 5 PT zebra艂 si臋 na odwag臋.

– Bryzo?

Bryza podnios艂a g艂ow臋 znad jedzenia 鈥 by艂a zdumiona, bo sok贸艂 po raz pierwszy zwr贸ci艂 si臋 do niej po imieniu.

– S艂ucham, 5 PT?

– Chodzi o to, 偶e鈥 bo wiesz, ja szukam domu i 偶ony. I pomy艣la艂em, 偶e mo偶e鈥 偶e mo偶e chcia艂aby艣 ze mn膮 za艂o偶y膰 rodzin臋?

Bryza spojrza艂a soko艂owi g艂臋boko w oczy. Ucieszy艂a si臋 z tej propozycji, bo zd膮偶y艂a go ju偶 polubi膰. Mo偶e 5 PT nie by艂 najbardziej rozmowny, nie zawsze wiedzia艂, jak si臋 zachowa膰, ale widzia艂a, 偶e jest opieku艅czy, ma poczucie humoru. I dobrze poluje. Pami臋ta艂a te偶, 偶e soko艂贸w jest bardzo ma艂o. A nie chcia艂a wyprowadza膰 si臋 z Gdyni, podoba艂a jej si臋 okolica i komin. No i 5 PT najwyra藕niej chcia艂 tu zosta膰.

– A zostaniesz w Gdyni? Czy chcesz frun膮膰 gdzie艣 dalej? 鈥 zapyta艂a cicho.

– Zostan臋 w Gdyni 鈥 odpowiedzia艂. Okolica jest przyjemna do 偶ycia, komin jest w sam raz, 偶eby za艂o偶y膰 tam dom. No i wygl膮da na to, 偶e nie b臋dzie brakowa膰 nam jedzenia. Poza tym nie zauwa偶y艂em przez ten czas, jak tu jestem, 偶eby gdzie艣 pojawiali si臋 nasi wrogowie. Czyli jest bezpiecznie, to dobre miejsce. Ale to Twoje miejsce, wi臋c co powiesz? Czy mog臋 tu zosta膰 z Tob膮?

– Oczywi艣cie 5 PT. Ale musisz si臋 jako艣 normalnie nazwa膰 鈥 u艣miechn臋艂a si臋 Bryza.

– My艣la艂em o tym. Co powiesz na Bosman?

– No, zdecydowanie lepiej, Bosmanie 鈥 Bryza tr膮ci艂a go skrzyd艂em.

– A swoj膮 drog膮, jak膮 masz obr膮czk臋 od ludzi? 鈥 zapyta艂 Bosman.

– 5 LY 鈥 odpowiedzia艂a Bryza 鈥 ale ja tej nazwy nie u偶ywam. Wol臋 imi臋 Bryza, jest 艂adniejsze.

– Czyli od dzi艣 Bosman i Bryza, Bryza i Bosman?

Bryza zamiast odpowiedzie膰, przytuli艂a si臋 do Bosmana, kt贸ry tr膮ci艂 j膮 dziobem i powiedzia艂:

– No tak. Wracajmy do domu, robi si臋 p贸藕no.

Bosman i Bryza wzbili si臋 wysoko w powietrze. Przez ca艂y lot do Gdyni Bosman robi艂 p臋tle i k贸艂ka, 偶eby zaimponowa膰 Bryzie. A ona frun臋艂a obok zadowolona, 偶e ma sw贸j dom. I 偶e nie jest ju偶 sama.

Przez rok Bosman i Bryza cieszyli si臋 swoim towarzystwem i szykowali si臋 do za艂o偶enia rodziny. W tym czasie widzieli te偶, 偶e ludzie bardzo si臋 nimi interesuj膮, cz臋sto zagl膮dali do ich gniazda na kominie w nadziei, 偶e mo偶e soko艂y ju偶 maj膮 dzieci. Bosman i Bryza troch臋 si臋 艣miali z ludzi, bo wiedzieli, ile czasu zajmuj膮 przygotowania do posiadania potomstwa.

A偶 jednego wiosennego dnia Bryza znios艂a 偶贸艂tawe jajko. Ale by艂a rado艣膰 Bryzy i Bosmana! Opiekowali si臋 tym jajkiem przez 30 dni. Ogrzewali je dzie艅 i noc. Bosman przynosi艂 Bryzie jedzenie, kiedy wysiadywa艂a jajko. Sam te偶 wysiadywa艂 jajko, 偶eby Bryza mog艂a odpocz膮膰, zje艣膰 spokojnie i sobie pofruwa膰.

Pewnego majowego dnia 2015 roku jajko p臋k艂o i鈥 Bryza ujrza艂a piskl臋. To by艂a dziewczynka. Rodzice bardzo si臋 cieszyli z wyklucia c贸rki 鈥 tak samo jak Twoi rodzice cieszyli si臋 z Twoich narodzin. 鈥 Czy znasz histori臋, jak bardzo mama i tata cieszyli si臋, 偶e si臋 urodzi艂e艣? 鈥

C贸rka Bryzy i Bosmana dosta艂a na imi臋 Gdynka. Odchowanie c贸rki zaj臋艂o Bryzie i Bosmanowi 2 miesi膮ce. Potem Gdynka opu艣ci艂a gniazdo i wyfrun臋艂a w 艣wiat, szuka膰 swojego nowego domu 鈥 zupe艂nie jak kiedy艣 jej mama i tato.

Histori臋 narodzin i wychowania Gdynki uwa偶nie 艣ledzili ludzie. I bardzo si臋 cieszyli, 偶e Bryza i Bosman doczekali si臋 potomstwa. Bo dla ludzi obserwuj膮cych gniazdo na kominie pojawienie si臋 ma艂ej Gdynki to znak, 偶e w Polsce b臋dzie wi臋cej soko艂贸w.

W kolejnym roku wyklu艂o si臋 troje piskl膮t: 2 c贸rki Fala (0 AN) i B艂yskawica (2 AP) oraz syn Jantar (1 AP). Rok p贸藕niej Bryza i Bosman mieli ju偶 cztery c贸rki: Fregat臋 (8 AU), Red臋 (9 AU), Marin臋 (0 AU) i Lagun臋 (1 AV). W 2018 roku wyklu艂y si臋 Fryga (9 BD) i Aura (0BD). A w 2019 roku na 艣wiecie pojawi艂o si臋 4 ch艂opc贸w: Admiral (7 BS), Gdynek (8 BS), Kaszub (9 BS) i Szkwa艂 (0 BS). I o jednym z tych ch艂opc贸w b臋dzie dalsza cz臋艣膰 tej opowie艣ci.

Sok贸艂 Admiral (7 BS) by艂 najstarszy i najodwa偶niejszy. Wyklu艂 si臋 18 kwietnia 2018 roku. Najpierw by艂 ma艂ym bia艂ym pisklakiem, kt贸ry w艂a艣ciwie tylko jad艂 i spa艂. W ci膮gu miesi膮ca poma艂u zacz臋艂y mu rosn膮膰 pi贸ra zamiast mi臋kkiego bia艂ego puchu. Ale i tak jego aktywno艣膰 偶yciowa ogranicza艂a si臋 do spania i jedzenia 鈥 zupe艂nie jak u ma艂ego dziecka, wiesz? Po kilkudziesi臋ciu dniach co艣 si臋 zmieni艂o w 偶yciu Admirala. 鈥 Jak my艣lisz, co si臋 mog艂o zmieni膰? 鈥

Jednego dnia Admiral postanowi艂 opu艣ci膰 gniazdo po raz pierwszy. Wyszed艂 na podest (to taki balkon przed gniazdem). Od powietrza i przestrzeni zakr臋ci艂o mu si臋 w g艂owie. Ostro偶nie zrobi艂 pierwszy krok, potem drugi i trzeci. Szed艂 przy kraw臋dzi budki. Przystan膮艂 i rozejrza艂 si臋 wok贸艂. 鈥 Czy pami臋tasz, jak robi艂e艣 co艣 po raz pierwszy? Jakie to by艂o uczucie? 鈥

Jego rodze艅stwo (Gdynek, Kaszub i Szkwa艂) wygl膮da艂o z gniazda 鈥 ciekawe i przestraszone, na razie nie pr贸bowa艂o go na艣ladowa膰. Na barierce siedzia艂a mama Bryza i zerka艂a na syna ukradkiem. Admiral poczu艂 si臋 pewniej, przecie偶 z mam膮 nic z艂ego mu si臋 nie stanie. Przeszed艂 do ko艅ca podestu i z powrotem. Wr贸ci艂 do gniazda, z emocji bardzo szybko bi艂o mu serce. Pr贸bowa艂 opowiedzie膰 rodze艅stwu, jakie to uczucie by膰 tam na zewn膮trz. M贸wi艂 o takim silnym ruchu powietrza (potem mama powiedzia艂a mu, 偶e to jest wiatr). I o tym, 偶e jest taki du偶y widok (tato powiedzia艂 mu, 偶e to jest horyzont). Rodze艅stwo s艂ucha艂o brata z otwartymi dziobami.

Po 3 godzinach ma艂y Admiral postanowi艂 wyj艣膰 jeszcze raz.

– Sprawdz臋 tylko, czy dalej wieje wiatr i zobacz臋 widok 鈥 powiedzia艂 do siebie.

Bryzy i Bosmana nie by艂o w tym czasie w gnie藕dzie, bo polowali. Ich syn wychyli艂 g艂贸wk臋 z gniazda. Poczu艂 na dziobie przyjemne, ch艂odne powietrze. Wyszed艂 ostro偶nie. Przeszed艂 si臋 odwa偶nie do ko艅ca podestu i zawr贸ci艂. Potem przeszed艂 ca艂膮 drog臋 drugi raz.

Przystan膮艂 na 艣rodku podestu. Obejrza艂, co wida膰 na horyzoncie. Chcia艂 wszystko zapami臋ta膰, 偶eby opowiedzie膰 braciom siedz膮cym w gnie藕dzie. Sta艂, podziwia艂 艣wiat. Do gniazda wr贸ci艂 razem z rodzicami, 偶eby zje艣膰 kolacj臋 i p贸j艣膰 spa膰. Przed za艣ni臋ciem powiedzia艂 braciom:

– Gdynek, Kaszub i Szkwa艂, mo偶e jutro wyjdziecie razem ze mn膮 zobaczy膰, jak pi臋kny jest 艣wiat?

Bracia spojrzeli po sobie i powiedzieli, 偶e si臋 zastanowi膮. Admiral chcia艂 jeszcze co艣 doda膰, ale by艂 zbyt zm臋czony 鈥 i zasn膮艂 szybko 鈥 tak jak jego bracia.

Rano obudzi艂 si臋 pierwszy, zjad艂 szybko 艣niadanie (przyniesione przez Bosmana) i wyszed艂 na podest. Na zewn膮trz gniazda podoba艂o mu si臋 coraz bardziej. Coraz 艣mielej zbli偶a艂 si臋 do barierki, bo im bli偶ej kraw臋dzi podestu, tym wi臋cej by艂o wida膰. A naprawd臋 jest co ogl膮da膰 na 80 m. 鈥 Czy by艂e艣 kiedy艣 tak wysoko? A jak my艣lisz, co wida膰 tak wysoko? Co m贸g艂 widzie膰 Admiral? 鈥

Ma艂y Admiral roz艂o偶y艂 skrzyd艂a i pomacha艂 nimi. To by艂o ciekawe uczucie. Machn膮艂 jeszcze raz i jeszcze raz. Spodoba艂o mu si臋 to machanie, wi臋c przez kilka chwil tylko macha艂 skrzyd艂ami i rozk艂ada艂 ogon.

– Mamo, zobacz, ja macham! 鈥 krzykn膮艂 do Bryzy.

– Tak synku, a nied艂ugo polecisz tak ja 鈥 Bryza roz艂o偶y艂a skrzyd艂a i odlecia艂a, ogl膮daj膮c si臋, czy syn zrobi to samo.

Rodze艅stwo le偶a艂o przy wyj艣ciu z gniazda, grza艂o dzioby w s艂o艅cu i obserwowa艂o brata 鈥 jego machanie skrzyd艂ami oraz rozmow臋 z mam膮. Gdynek postanowi艂 wychyli膰 si臋 z gniazda, ale przestraszy艂 si臋 wiatru. Poniewa偶 wiatr si臋 wzmaga艂, Admiral te偶 postanowi艂 wr贸ci膰 do gniazda. W nocy 艣ni艂o mu si臋 machanie skrzyd艂ami, wiatr i horyzont. I latanie.

Nast臋pnego dnia od rana czu艂, 偶e wydarzy si臋 co艣 wa偶nego. Po艂kn膮艂 szybko 艣niadanie i wyskoczy艂 na podest. Zamacha艂 kilka razy skrzyd艂ami i鈥 nagle wskoczy艂 na barierk臋.

– No, teraz to dopiero mam widok 鈥 krzykn膮艂 do braci siedz膮cych grzecznie w gnie藕dzie. Pomacha艂 skrzyd艂ami. Mia艂 uczucie, 偶e lata. Sta艂 tam d艂ugo i obserwowa艂 okolic臋, a偶 zrobi艂 si臋 g艂odny. Na szcz臋艣cie w艂a艣nie wr贸ci艂 Bosman z polowania, wi臋c odwa偶ny ma艂y sok贸艂 zeskoczy艂 z barierki i wr贸ci艂 do gniazda.

Admiral troch臋 si臋 denerwowa艂 na braci, 偶e nie chc膮 wyj艣膰 z gniazda i pochodzi膰 po pode艣cie. T艂umaczy艂, 偶e to przecie偶 nic trudnego, 偶e to 艂atwe. Ale Szkwa艂, Gdynek i Kaszub tylko kr臋cili g艂owami i nie chcieli spr贸bowa膰.

Rozmow臋 syn贸w s艂ysza艂a Bryza. Podesz艂a do nich i powiedzia艂a:

– S艂ysz臋, 偶e rozmawiacie o wychodzeniu z gniazda. Pami臋tajcie, 偶eby wyj艣膰 wtedy, gdy poczujecie, 偶e chcecie to zrobi膰. Nic na si艂臋. Ka偶dy z was w innym czasie poczuje, 偶e chce sprawdzi膰, jak wygl膮da 艣wiat poza gniazdem. I to jest ok.

– Przepraszam, 偶e was zmusza艂em do wyj艣cia z gniazda 鈥 powiedzia艂 Admiral.

– Spoko, brat, my lubimy s艂ucha膰 twoich historii, a potem sami spr贸bujemy 鈥 odpar艂 Kaszub.

Gdynek i Szkwa艂 zaproponowali zabaw臋 w chowanego, co niekoniecznie jest 艂atwe, jak si臋 mieszka w ma艂ym gnie藕dzie.

Wieczorem, jak Gdynek, Szkwa艂 i Kaszub ju偶 zasn臋li, Admiral podpytywa艂 jeszcze rodzic贸w, jak to jest lata膰.

– To jest鈥 鈥 Bryza szuka艂a okre艣lenia.

– To trudno wyt艂umaczy膰, ale my艣l臋, 偶e ju偶 nied艂ugo zobaczysz 鈥 odpowiedzia艂 rado艣nie Bosman.

Nast臋pnego dnia m艂ody sok贸艂 od razu wskoczy艂 na barierk臋 i z niej przez kilka minut obserwowa艂 艣wiat. Rozprostowa艂 skrzyd艂a, zamacha艂 nimi. Ustawi艂 si臋 w stron臋 wiatru, zacz膮艂 szybko macha膰 skrzyd艂ami i鈥 polecia艂.

– Mamo, tato 鈥 ja latam!!! 鈥 krzykn膮艂 do rodzic贸w, machaj膮c szybko skrzyd艂ami.

– Widzimy i cieszymy si臋 razem z tob膮, synu! 鈥搆rzykn膮艂 Bosman. My tu jeste艣my obok, wi臋c jak potrzebujesz pomocy, to daj zna膰!

No i Admiral ca艂y dzie艅 sp臋dzi艂 na lataniu 鈥 lata艂, siada艂 na barierk臋, odlatywa艂, robi艂 k贸艂ko lub dwa i wraca艂. Jedno z rodzic贸w ca艂y dzie艅 by艂o przy nim. No i 3 kibic贸w w gnie藕dzie, czyli Gdynek, Szkwa艂 i Kaszub 鈥 le偶eli przy wej艣ciu do gniazda i ogrzewali w s艂o艅cu dzioby. Co jaki艣 czas wydawali te偶 okrzyki w stylu: 鈥濪alej brat! Wy偶ej! Le膰 daleko!鈥, zach臋caj膮c Admirala, 偶eby nie rezygnowa艂.

Nast臋pnego dnia Bosman obudzi艂 Admirala wcze艣nie i po cichu wyszli z gniazda. Bosman usiad艂 na barierce i pokaza艂 gestem synowi, 偶e ma zrobi膰 to samo. Chwil臋 posiedzieli w milczeniu, ciesz膮c si臋 spokojnym porankiem. W gnie藕dzie w tym czasie zrobi艂 si臋 ha艂as, bo rodze艅stwo zobaczy艂o, 偶e nie ma brata i taty.

– No to lecimy, synu 鈥 powiedzia艂 Bosman. Le膰 za mn膮, pozwiedzamy troch臋 okolic臋.

I polecieli.

Gdynek, Szkwa艂 i Kaszub zazdro艣nie spogl膮dali z gniazda. Drugi brat spr贸bowa艂 wyj艣膰 na podest. Bryza sta艂a na barierce 鈥 wzruszona obserwowa艂a swoje dzieci. W tym roku maj膮 4 syn贸w, wcze艣niej urodzi艂 im si臋 tylko syn Jantar (no i 9 c贸rek!). 鈥 Czy potrafisz policzy膰, ile dzieci wychowali ju偶 Bryza i Bosman? 鈥 [9 c贸rek, 1 syn Jantar i 4 syn贸w z 2019]

Wracaj膮c do Bosmana i Admirala 鈥 Bosman wybra艂 kr贸tk膮 i bardzo 艂adn膮 tras臋, bo przecie偶 jego syn dopiero uczy艂 si臋 lata膰. Admiral lecia艂 dzielnie za tat膮. W pewnym momencie zobaczy艂 morze. 鈥 Widzia艂e艣 kiedy艣 morze? 鈥

Ma艂y sok贸艂 by艂 zachwycony morzem.

– Ile wody 鈥 pomy艣la艂.

Bosman znalaz艂 wysokie drzewo w okolicach Klifu Or艂owskiego i usiad艂. Obok niego wyl膮dowa艂 Admiral.

– I jak ci si臋 podoba艂o, synu? 鈥 zapyta艂 Bosman.

– To jest super tato! Gdzie polecimy dalej?

– Spokojnie, m艂ody. Musisz nabra膰 si艂. D艂ugie trasy jeszcze przed tob膮, na razie trenujemy. Nie jeste艣 g艂odny?

– Troch臋 jestem鈥 鈥 przyzna艂 Admiral.

– To posied藕 tutaj chwil臋, a ja co艣 upoluj臋.

I tak Admiral zosta艂 sam. Pierwszy raz siedzia艂 na drzewie sam. Z jednej strony mu si臋 podoba艂o, ale z drugiej鈥 nie by艂o mamy, rodze艅stwa ani taty. Czu艂, 偶e si臋 boi, ale stara艂 si臋 by膰 odwa偶ny. 鈥 Czy te偶 si臋 kiedy艣 tak czu艂e艣? O czym wtedy my艣la艂e艣? 鈥

Ma艂y sok贸艂 w g艂owie mia艂 takie my艣li:

– A co, je艣li tato nie wr贸ci? Ja nie wiem, dok膮d lecie膰, nie trafi臋 do gniazda. Czy mama mnie tutaj znajdzie? Czy mog臋 fruwa膰 w deszczu? Czy kto艣 mo偶e mi zrobi膰 krzywd臋?

Na niebie pojawi艂y si臋 ci臋偶kie, burzowe chmury. Maluch patrzy艂 ze strachem w niebo. Kiedy spad艂y pierwsze krople deszczu ba艂 si臋 ju偶 bardzo, bardzo. Nagle zacz臋艂o grzmie膰, bardzo wia膰 i pada膰. No i b艂yska膰. Admiral wtuli艂 si臋 w drzewo i stara艂 si臋 nie patrze膰 w niebo. W pewnej chwili poczu艂, 偶e zaczynaj膮 mu mokn膮膰 skrzyd艂a i robi mu si臋 zimno. I wtedy nagle zobaczy艂 lec膮cego tat臋.

– Tato! Tu jestem! Ja si臋 boj臋! Wracajmy 鈥 poprosi艂.

Bosman usiad艂 na drzewie obok synka. Wzi膮艂 go pod skrzyd艂a, s艂ysza艂 bicie jego serca i czu艂, jak bardzo jego ma艂y syn si臋 boi.

– Wystraszy艂e艣 si臋 deszczu?

Ma艂y skin膮艂 g艂ow膮.

– Ba艂e艣 si臋, 偶e nie wr贸c臋 i zostaniesz na drzewie?

Ma艂y zn贸w kiwn膮艂 g艂ow膮 i przytuli艂 si臋 do taty.

– Ba艂e艣 si臋, 偶e nie trafisz do domu?

Zn贸w odpowiedzi膮 by艂o skini臋cie.

– Bardzo si臋 przestraszy艂e艣?

– Tak.

– Jak mog臋 Ci pom贸c, synu?

– Teraz ju偶 si臋 nie boj臋, ale musz臋 nauczy膰 si臋 drogi do gniazda.

– Rozumiem, 偶e wtedy b臋dziesz si臋 czu膰 bezpieczniej?

– Tak.

– W takim razie polecimy do gniazda w taki spos贸b, 偶eby艣 zapami臋ta艂 drog臋. Ale najpierw musimy co艣 zje艣膰. Mo偶e te偶 przestanie pada膰.

Zjedli, przesta艂o te偶 pada膰 i polecieli do gniazda. Po drodze Bosman pokazywa艂 synowi punkty orientacyjne i uczy艂 nawigacji. Powr贸t do domu przez to bardzo si臋 wyd艂u偶y艂, wi臋c Bryza ju偶 by艂a mocno zaniepokojona. I ucieszy艂a si臋, 偶e m膮偶 z najstarszym synem wr贸cili bezpiecznie do domu.

W gnie藕dzie Admiral opowiedzia艂 braciom, co widzia艂 i prze偶y艂. 鈥 A mo偶e spr贸bujesz opowiedzie膰 histori臋 Admirala swoimi s艂owami? 鈥 [widzia艂 morze, by艂a burza i bardzo si臋 ba艂, przylecia艂 tato i wszystko dobrze si臋 sko艅czy艂o]

Nast臋pnego dnia po 艣niadaniu ma艂y sok贸艂 zapyta艂, czy mo偶e dzi艣 polecie膰 zn贸w nad morze. Zapomnia艂 ju偶 o przygodzie z burz膮 na drzewie i pami臋ta艂 tylko, jak by艂o 艂adnie.

– Niestety nie, dzi艣 lecimy na polowanie, czeka nas kolejna wielka przygoda 鈥 odpowiedzia艂 Bosman.

I polecieli. Najpierw okr膮偶yli okolic臋 i trenowali loty. P贸藕niej zacz臋艂a si臋 lekcja polowania. Bosman upolowa艂 ptaka i przekazywa艂 synowi w locie pokarm 鈥 to by艂a lekcja chwytania. Potem Bosman uczy艂 ma艂ego soko艂a 艂owienia technik膮 ataku nurkowego, czyli nag艂ego przyspieszania lotu i pod膮偶ania w kierunku zdobyczy.

– No dobrze synu, teraz spr贸bujesz upolowa膰 obiad dla siebie 鈥 powiedzia艂 Bosman.

Kiedy pierwszy raz Admiral lecia艂 z pr臋dko艣ci膮 300 km/h to by艂o zachwycaj膮ce. Polowanie si臋 nie powiod艂o, to wcale nie jest takie 艂atwe 鈥 szybko lecie膰 i zd膮偶y膰 z艂apa膰 ptaka w locie. Admiral wraca艂 do domu smutny i rozczarowany. 鈥 Czy Tobie te偶 kiedy艣 co艣 si臋 nie uda艂o? Jak si臋 wtedy czu艂e艣? 鈥

Kolejnego dnia Bosman te偶 zabra艂 syna na polowanie. I wtedy ju偶 Admiral nie podda艂 si臋 po pierwszym niepowodzeniu, ale pr贸bowa艂 kilka razy co艣 upolowa膰. W ko艅cu jego wytrwa艂o艣膰 przynios艂a efekty – upolowa艂 pierwszego ptaka (to by艂 chyba drozd). Sok贸艂 by艂 z siebie bardzo dumny, prawie tak bardzo jak wtedy, gdy pierwszy raz polecia艂 z gniazda. 鈥 Czy pami臋tasz, jak si臋 czu艂e艣, kiedy co艣 Ci si臋 uda艂o? A co to by艂o? 鈥

Bardzo podobnie wygl膮da艂o kilka kolejnych dni 偶ycia ma艂ego gdy艅skiego soko艂a. Ca艂y dzie艅 poza gniazdem, polowania, 膰wiczenie lot贸w, a wieczorem powr贸t do gniazda. Czasem towarzyszy艂a mu Bryza, czasem Bosman, ale coraz cz臋艣ciej lecia艂 sam. W mi臋dzyczasie drugi sok贸艂 鈥 Gdynek 鈥 zacz膮艂 opuszcza膰 gniazdo i wychodzi膰 na podest. Kilka dni p贸藕niej Admiral przesta艂 wraca膰 do gniazda na noc. Zagl膮da艂 jeszcze czasem w ci膮gu dnia do rodzic贸w i braci, ale czu艂, 偶e jest ju偶 taki doros艂y i 偶e musi ju偶 sam o siebie zadba膰. No i w gnie藕dzie zrobi艂o si臋 ju偶 ciasno, bo soko艂y by艂y coraz wi臋ksze. Nie by艂y ju偶 ma艂ymi opierzonymi bia艂ymi kulkami, tylko du偶ymi m艂odymi soko艂ami.  

Pod koniec maja gniazdo opu艣cili wszyscy bracia. Przylatywali jeszcze do gniazda, 偶eby posiedzie膰 chwil臋 na pode艣cie lub kominie, porozmawia膰, co dobrego tego dnia ich spotka艂o.

Pod koniec czerwca ka偶dy z nich polecia艂 w swoj膮 stron臋, w poszukiwaniu miejsca na nowy dom.

W okolicach komina w Gdyni zosta艂a Bryza i Bosman. Ciekawe, co wydarzy si臋 w kolejnym roku 鈥 jakie dzieci b臋d膮 mie膰 za rok i jakie przygody je spotkaj膮.

5.00 avg. rating (93% score) - 1 vote